CZĘSTO LOVE CHOWA

grajkowie spod świetej wieży

  • środa, 26 lutego 2014
    • W PIWNICY

      W ostatnią sobotę, gdy większość ludzi wybrała się do TFP na koncert Łąki Łan, ja udałem się w kierunku przeciwnym i trafiłem do Bar Code na Rap Piwnicę. Raz na kilka/kilkanaście miesięcy mi się tak robi - budzi się we mnie potrzeba posłuchania na żywo rymów, przekonania się, czy cały czas coraz to młodsi ludzie pojawiają się na hiphopowych imprezach i w jakim kierunku to wszystko pędzi. Taki sentyment. Tym razem głównym pretekstem, była okazja posłuchania Sariusa na żywo. Na płycie hula to wszystko bardzo przyzwoicie i chciałem wybadać czy na scenie też.

      Zatem pojawiłem się na Rap Piwnicy. Chyba nie byłem tam najstarszy. Chyba... Teraz mam kilka refleksji natury bardzo ogólnej. Dziś serwuje je w punktach – punkty nowa blogowa elegancja (wszystkich hipotetycznych fanów mojego wylewania słów w nadmiarze przepraszam, za dużo ostatnio na głowie, bym dał radę zrobić z tego jakąś ładną, długaśną, poetycką relację):

       - Jej, ale te hiphopowe imprezy są rozlazłe. Pewnie zawsze tak było, ale dziś bardziej zaczyna mnie to uwierać. Zamiast beztroskiego bansu, wolałbym niemiecki porządek i linearne trzymacie się rozkładu jazdy ;) No ale udało się wytrzymać dość długo.  

       - Największy szok wieczoru: okazuje się, że za mikrofony łapią rówieśnicy „Księgi Tajemniczej. Prolog” i bawią się w wolny styl. Zgroza! Szarpnęło mnie to, nie powiem. Ale oprócz tego, że poczułem się staro, zrobiło mi się też przykro, bo uświadomiłem sobie, że hiphop wychował w Polsce już jedno pokolenie, a nikt tak na poważnie nie przyjrzał się jeszcze temu zjawisku. Prawie nie ma filmów (bo na ile „Jestem bogiem” jest filmem o polskim hiphopie?), książek, dobrych leksykonów... Szkoda, bo to już chyba czas najwyższy. 

       - Mikser na freestajlu! Uwielbiam tego gościa. Brzmi on tak samo dobrze na ulicy, w klubie i na poetyckim slamie. I choćby dla niego było warto w sobotę przyjść do Bar Code. 

       - Zorak był w porządku. Klei mu się flow, fajna energia - ocena końcowa z pewnością ponad średnią krajową. Ale mnie i tak najbardziej się podobało, gdy dawał odrobinę beatboxu. Wtedy serducho się najbardziej radowało. 

       - No i w końcu Sarius. Było trochę zaskakująco, podczas gdy na płycie jest dość nie spiesznie w lekko refleksyjnym tempie, to na koncercie było znaczne przyspieszenie i adrenalina. Scenicza złość i tradycyjne polskie przekleństwo jako przecinek. Ale hulało to i nie straciło nic na swojej autentyczności. Widać, że Sarius dobrze czuje się na scenie i lubi kontakt z publiką. Lubi nawdychać się energii ludzi zgromadzonych pod sceną, a potem oddać ją im ze wzmożoną intensywnością. Dobrze to wszystko się prezentuje, zdecydowanie rokuje. Wyglądam nowego materiału...

      No i to by było na tyle. Za kilka/ kilkanaście miesięcy pewnie znów przybłąkam się na jakąś hiphopową imprezę...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      aatrzy
      Czas publikacji:
      środa, 26 lutego 2014 10:35
  • piątek, 31 stycznia 2014
    • RYMY WIELOKROTNE

      W styczniowym JŻC Dzikier napisał artykuł o zeszłorocznych, legalnych debiutach częstochowskich raperów. Ucieszyłem się, przeczytałem i mnie szarpnęło... Zrobiło mi się wstyd, że lokalnej sceny hip-hopowej właściwie nie śledzę od drugiej płyty EGO, czyli od dawna. Dlatego postanowiłem nadrobić zaległości. Szczerze trzeba przy tym przyznać, że nie jestem na czasie, nie wiem co dziś w hip-hopie wypada, a co nie. No ale w końcu nie piszę recenzji, tylko funduję sobie sentymentalną, subiektywną podroż na blogu. Tekst Dzikera, był mi za przewodnika i zdradzając puentę udało mi się odkryć całkiem smakowite, muzyczne konfitury!

      CENTRUM STRONA – Świadkowie Patologii

      Niby wcześniej słyszałem o „Żywym Rapie!”. Niby wiedziałem, że wygrali go chłopaki z Częstochowy, dzięki czemu wydali płytę w HEMP REC. Bez sensu jednak odwlekałem w czasie odszukanie jej i przesłuchanie na spokojnie. Gdy teraz się zmobilizowałem okazało się, że to album także dla takich starszych ludzi jak ja. Którym łezka się w oku kręci, gdy słyszą boom bap i którzy lubią wspominać, jak to dawniej bywało... Matis, Złoty i DJ Boski Piotrek mają pomysł na swoją twórczość i są zachwycająco konsekwentni. Mnie kupili zaangażowanymi społecznie tekstami. Ustawianiem się zawsze po stronie tych „których nie słychać”, odwagą by odmalowywać ciemne strony kapitalizmu i współczesności. Chłopaki byli uważnymi słuchaczami RATM i są z tego dumni. Chcą być „głosem ulicy”, ale nie ślizgają się przy tym po naskórku, nie ograniczają się do rapowaniu o tym, ze jest brzydko, brudno i źle. Starają się poszukać mechanizmów i za to dla nich wielka piona.

      Naprawdę podoba mi się ta płyta i wygląda na to, że będę sobie do niej wracał i szukał koncertów Centrum Strony. Gdybym miał wskazać najfajniejszy kawałek wybierałbym między „Kontrastem”, „K.P.W.R” a „Wielkim Bratem”... Gdyby koniecznie musiał być to jeden, wygrałby ten ostatni, za świetny RATM'owy klimat.

      Zwraca też uwagę „Weź się nie denerwuj”, odmienny od całej płyty - bardzo sympatyczny kontrapunkt. Gdybym miał zaś się czepiać, to tego, że może trochę za długi jest ten album. Godzina pięć to sporo, a płyta może by jeszcze mocniej biła, gdyby była bardziej skondensowana.

      W każdym razie chłopaki z Centrum Strony przypomnieli mi jak fajne były lata 90. Za co im bardzo dziękuje!

      SARIUS – Blisko leży obraz końca

      Sarius rozłożył mnie na łopatki.

      Podczas gdy o Centrum coś tam słyszałem od dłuższego czasu, ktoś polecał i zachwalał to chłopak z 1000lecia, był do tej pory dla mnie całkowicie anonimowy. Włączyłem „Blisko leży obraz końca” i szok. Tuż pod moim nosem, w moim mieście, właściwie na mojej dzielni powstał album skrojony idealnie dla mnie! Rewelka! DJ Eprom wyczynia na nim prawdziwe cuda. Pod względem podkładów, ta płyta to mój top ostatnich lat. Sarius zaś zaskakuje flow. Jest u niego coś Fiszowego, coś z Buki – ale przy tym jest oryginalny i autentyczny. Taki typ MC narratora gaduły, który bardzo lubię. Przy tym jest mądrym, uważnym obserwatorem codzienności. Potrafi nawijać o ulicy, potrafi powplatać w swoje zwrotki trochę metafizyki. Będę mu się bardzo uważnie przyglądał, bo jako tekściarz ma duuuży potencjał.

      I znowu gdybym miał wybrać jeden kawałek to mam problem. „Znam” jest bardzo dobry i „Halo”, ale wygrywa chyba „Elita” z powodów pozamerytorycznych (tzn. nie tylko jest bardzo dobry, ale też ma genialny teledysk).

      Płyta Sariusa jest do szpiku kości ASFALTOWA, a to miód na moje serce - zawsze byłem wielkim fanem tej wytwórni. I gdybym nawet nie wiedział, że to ziom z Częstochowy, to jarałbym się nią bardzo! Zdecydowanie poproszę o więcej.

      SENSI – Full Flavor

      Tę płytę znałem już wcześniej, podsłuchiwałem sobie ją gdzieś od pół roku. Dodatkowo Sensi zdobył mój szacun, gdy bez wahania podjął się koncertu w filharmonii z żywą sekcją rytmiczną podczas Nocy Kulturalnej. Razem z zespołem prawie oderwali ten szacowny przybytek kultury od ziemi. Była dzika energia, był hałas – miałem wielkiego banana na twarzy.

      Wracając zaś do „Full Flavor” to po kilku przesłuchaniach umocniłem się w przekonaniu, że Sensi jest najbardziej w głównym nurcie polskiego hip-hopu z całej tej stawki. Tak się dziś w Polsce rymuje. Sensi jest pierwszoligowym graczem i wydaje mi się, że ma szanse na naprawdę dużą popularność. Ma potencjał, by płynąć z głównym nurtem, a nie celować w nisze.

      Jest u niego trochę bieżącej publicystyki, trochę meta-nawijki o tym co to znaczy składać rymy, trochę historii o ziomkach i osiedlowych przyjemnościach oraz trochę intymnych zwierzeń. Wszystko jednak we właściwych proporcjach, zgodnie z zasadami sztuki i bez przegięć. Dodatkowo Sensi ma ten charakterystyczny, kąsający flow i bardzo dobrą technikę.

      MC od zarania gatunku już tak mają, że snują opowieści o tym jak żyć. Stawiają się na pozycji mentorów, dla młodszego pokolenia i dzielą się doświadczeniem. Taka konwencja. Nie każdy powinien się na nią porywać, jest na krajowej scenie kilku raperów, którzy wyjątkowo komicznie wyglądają w butach Wielkich Mistrzów. Plus dla Sensiego, że gdy bierze się za taką konwencję robi to ze sporym wdziękiem.

      Co do najlepszego kawałka to „MC” się wybija – takie sympatyczne i subtelne rapowe przechwałki. Ale mój faworyt to jednak zdecydowanie „Outro”. Kawałek szczery, osobisty z dużym ładunkiem emocjonalnym. Nie każdego stać na takie wyjście z rapowych masek i konwencji. Byłem pod wrażeniem. Zatem wyglądam drugiej płyty niecierpliwie, jeśli pójdzie ona w kierunku wyznaczonym przez „Outro” to może być kolejny wielki przełom. Kibicuję.

      Żyto – Żyto

      Żeby nie było tak kolorowo, na końcu została mi jeszcze płyta Żyta. I zgodnie z odwiecznymi prawami statystyki potwierdziło się, że w Częstochowie również muszą powstawać rapy, których nie ogarniam. Męczy mnie taka konwencja „z ulicy”: o biedzie, prochach, wódce i laskach. Wszystko na pełnej powadze, bez dystansu, na serio ponad miarę. Dla mnie gdy jest za bardzo wprost, to brak miejsca na finezję.

      Doskonale sobie jednak zdaję sprawę, że taka konwencja ma bardzo wielu zwolenników. Ja zazwyczaj mijam z daleka, tym razem jednak przesłuchałem z kronikarskiego obowiązku. Nie wiele z tego jednak wynikło. Żyto rapował, że „jest mu trudno” i mnie też nie było lekko. Nic się nie zmieniło. Konsekwentnie odrzucam takie klimaty od lat 90., a one konsekwentnie budują swoją popularność. Dlatego zapewne nigdy do tej płyty nie wrócę, a Żyto zapewne ma ten fakt gdzieś. Nie ja jestem targetem jego rymów. Spokojna koegzystencja w zdrowym oddaleniu.

      Dla porządku, spróbowałem jednak wybrać najlepszy kawałek Po długim namyśle padło na „ To nie ja”, bo on zarapowany jest chyba z największym przymrużeniem oka.

      Podsumowując, to dużo fajnego się dzieje u nas w mieście jeśli chodzi o rap. Jestem zaskoczony jak dużo. W stawce zeszłorocznych debiutantów dla mnie wygrywa Sarius, ale i Sensi i Centrum Strona, są tuż za nim. Puenta zaś jest taka, że trzeba teraz z większą uwagą śledzić, co tam się dzieje na naszym lokalnym hiphopowym podwórku.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „RYMY WIELOKROTNE ”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      aatrzy
      Czas publikacji:
      piątek, 31 stycznia 2014 13:56
  • piątek, 02 kwietnia 2010

Kanał informacyjny

szablonowe serca: MONSTFUR