CZĘSTO LOVE CHOWA

tak nas widzą

  • piątek, 21 marca 2014
    • CZY FEJS ZEŻARŁ WSZYSTKO? - CZYLI CZĘSTOCHOWA ON-LINE 5 LAT PÓŹNIEJ

      Kiedyś wierzyłem, że internet to fajne miejsce, by zbierać i przechowywać informacje z życia miasta. Takie masowe i demokratyczne archiwum – gdzie zostają wspomnienia, wizytówki, świadectwa kulturalnego życia miasta. Pięć lat temu miałem o tym notkę tutaj. Rok później popełniłem tekścik o podobnym temacie do „Aleje3” (gdyby ktoś był dociekliwy to w numerze 79/80; maj/sierpień 2010).

      A potem przyszedł fejsbuk i zeżarł wszystko. Przede wszystkim zeżarł moje fantasmagorie. Okazało się, że wirtualne życie w większości przeniosło się na portale społecznościowe, a tam wszystko jest ulotne i chwilowe. Fanpejdże, wpisy, komentarze powstają i szybko znikają z głównej ściany oraz pamięci. Po kilku miesiącach nie dokopiesz się, bez względu na to jak głęboko byś kopał. Hejterzy mówią, że fejsbuk pamięta wszystko, ale jeśli nawet to prawda to zostawia to tylko dla siebie.

      Przyglądam się teraz temu co kiedyś napisałem i zastanawiam co z tego zostało. Blogowa notka jest śmiertelnie nieaktualna. Nie ma już dziś śladu ani po Stacji Częstochowa, ani po Agregacie. Osobiście mi żal, bo dzięki blogowej noce poznałem dwóch Kamilów odpowiedzialnych za tamte projekty i tak się zaczynało... No ale jeden Kamil dawno już czmychnął z miasta, a drugi teraz muzykuje. Bardzo zacnie muzykuje.

      Natomiast w tekście z „Aleje 3” cieszyłem się, że od kilku miesięcy działa portal Co, Gdzie, Kiedy. Dzięki Bogu on przetrwał. Ostatnio miał zasłużony lifting i z jeszcze przyjemniej tam zaglądać. Konsekwentnie zbiera on info o zbliżających się imprezach i robi naprawdę fundamentalną robotę (papierowy protoplasta, który przechrzcił się na „Jasne, że Częstochowa” dostał ostatnio koguta – więc korzystając z okazji ślę szacun dla redakcji) . No ale mnie marzył się nie tylko żywy portal informacyjny, ale też głośny internetowy głos konsumentów kultury, którzy dzielili by się tym co widzieli i przeżyli. Jakoś fajniej, niż przez twitta z limitem znaków.

      Twitter i fejsbuk zeżarły resztki około blogowego życia w mieście. No może jeszcze jako tako trzymają się fotoblogi (pjolo, czestojura – są nie do zdarcia), ale i tak z perspektywy czasu wygląda to skromniej. Jakbym mniej tego, z mniejszą częstotliwością. Wielka szkoda. Za to podobno w Częstochowie kwitną blogi modowe – no ale ponieważ to zupełnie poza moimi horyzontami poznawczymi to nie ogarniam. Chyba zupełnie też padło wszelkie, życie forumowe. Już nawet forum wyborczej jest jakieś takie ospałe, nudne i nie budzi żadnych emocji. Co za czasy!? Jest też kilka portali miejskich, które błyskawicznie się rodzą i równie szybko znikają. Na stan dzisiejszy zaglądam na Twoja Częstochowa i cz.info.pl, ale to wszystko mało, mało...

      Tęskni mi się za medium (obojętnie papierowym czy elektronicznym) które trawiłoby całą ofertę kulturową Częstochowy i zostawiało jakiś TRWAŁY, subiektywny ślad. Bo my tu w mieście tak łatwo zapominamy. A może to wszystko gdzieś jest. Istnieje po właściwej stronie internetu, a ja nie potrafię znaleźć. Jeśli tak to szybko proszę o linki, bym mógł się nacieszyć

      Oki, no to sobie pomirmiłowałem. No ale chyba to ja odstaje od czasów. W związku z czym nieśpiesznie i totalnie bez sensu będę produkował kolejne nikomu nie potrzebne blogowe notki. Kto wie, może za pięć lat napiszę o tym co zeżarło fejsbuka.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      aatrzy
      Czas publikacji:
      piątek, 21 marca 2014 15:34
  • niedziela, 27 stycznia 2013
  • czwartek, 24 stycznia 2013
    • MAUS

      W ramach nadrabiania zaległości, czytam sobie „Maus” (tak wiem, wstyd, że dopiero teraz) i z zaskoczeniem odnotowałem fakt, że główny bohater tej opowieści pochodzi z Częstochowy. Świat się o nas dowiedział ;). Było nie było, w końcu to ogólnoświatowy hit, wyróżniony Nagrodą Pulitzera.

      Można, by ten fakt jakoś wykorzystać, do promocji miasta, czy jako pretekst dla imprezy poświęconej komiksowi w mieście, lub dyskusji o częstochowskich przedwojennych żydach.

      Ktoś ma jakiś pomysł jak zaprosić Arta Spiegelmana do Częstochowy?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      aatrzy
      Czas publikacji:
      czwartek, 24 stycznia 2013 20:35
  • czwartek, 10 lutego 2011
  • wtorek, 30 listopada 2010
    • KING KONG

      źródełko

      W Częstochowie nie jest łatwo. Jasna Góra ma swoje zalety, ale z drugiej strony miasto permanentnie znajduje się w jej cieniu. Może to zmęczyć i człowiek miałby czasami ochotę po prostu odwrócić się do Klasztoru plecami. Niestety wtedy przed oczami wyrasta mu ten potworny komin! Koszmar.

      Gdy Gaude Mater zaczęło rozsiewać wici, że zbiera pomysły na przyszłoroczną edycję Nocy Kulturalnej, od razu skojarzyłem, że pięknie byłoby w jakiś sposób zagospodarować to industrialne monstrum. Zaatakować go artystycznie.

      Joanna Rajkowska chce w Poznaniu przebudować nieczynny komin na Minaret. Ma z tym olbrzymi kłopoty, więc zapewne w Częstochowie nie przeszłoby to tym bardziej. Chyba nie jesteśmy gotowi na takie religijne prowokacje. Z tego samego powodu, nie przeszedłby pomysł obudowania komina repliką jasnogórskiej wieży… Szkoda, to byłby bardzo wymowny gest: częstochowskie aleje z Jasnymi Górami na obu krańcach.

      No ale przecież można tez bez ideologii. Na przykład postawić na popkulturowe nawiązania i umocować na kominie olbrzymią figurę King-Konga!!! Wielka małpa, którą widać z prawie każdego punktu w centrum. Myślę, że jest to na tyle niepoważny i absurdalny pomysł, że może odrobinę udałoby się zrobić wyłom w tym obrazie Częstochowy jako śmiertelnie poważnego i  rozmodlonego miasta. Już widzę te foldery reklamujące miasto, z jednej strony „duchowa stolica polski”, a z drugiej hasło: „mamy największą małpę na świecie”.

      Pomysł z pewnością z tych wyjątkowo kosztownych i niezbyt inteligentnych, ale co zrobić gdy to miasto samo prowokuje absurdalne i ekstremalne rozwiązania.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (11) Pokaż komentarze do wpisu „KING KONG”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      aatrzy
      Czas publikacji:
      wtorek, 30 listopada 2010 11:26
  • środa, 15 września 2010
  • środa, 14 lipca 2010
  • sobota, 05 czerwca 2010
  • poniedziałek, 26 kwietnia 2010
    • ŚPIEWAĆ, TYLKO DLA KOGO?

      Dziś w Rurze miał śpiewać Czesław, ale przełożyli koncert. Mówią na mieście, że słabo się sprzedawały bilety. Kurczę, nie wierzę, zabrakło publiki na Czesława „zagram 2 koncerty pod rząd, bo ludzie się w klubie nie mieszczą”? Rozumiem, że mógł się osłuchać - w końcu gra u nas n-ty raz i sam się już nie wybierałem -, ale żeby aż przesuwać koncert? Choć z drugiej strony na Novice też podobno świeciło pustkami.

      Zazwyczaj piszę tu z perspektywy słuchacza konsumenta. Ciągle chcę jeszcze więcej koncertów, jeszcze lepszych, jeszcze bardziej różnorodnych. Ale tak naprawdę ciekawy jestem, jaki to interes w Częstochowie organizować koncerty? Chyba to dość ryzykowna to zabawa. Gdy zbierze się na publice 50-60 to już chyba jak na lokalne realia sporo. Ciekawe jak to wypada w porównaniu do innych miast. Chyba szału nie ma...

      Może są jakieś sprawdzone mechanizmy wyciągania ludzi z domów, zmieniania ich przyzwyczajeń spędzania wolnego czasu?

      Ale pytajników w tym wpisie. Wiec na koniec zamiast puenty: wie ktoś jak tam frekwencja na sobotnim Feel'u? Może to jest metoda?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „ŚPIEWAĆ, TYLKO DLA KOGO?”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      aatrzy
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 26 kwietnia 2010 21:41
  • czwartek, 21 stycznia 2010
    • ZŁE MIASTO

      Temat wraca jak bumerang. A to ogólnopolski tygodnik kreśli obraz Częstochowy jako miasta nie lubianego przez swoich mieszkańców, a to podobne wnioski płyną z badań opinii publicznej. Nie ma co ukrywać były Prezydent Wrona, tez w dużym stopniu padł właśnie ofiarą niechęci Częstochowian do Częstochowy.Nie utożsamiamy się z miastem, nie wspominając nawet o poczuciu regionalnej dumy.

      To jakiś ogromne zjawisko, do analizy dla sztabu fachowców w UM, którzy będą przygotowywać plan rozwoju i promocji miasta (a co pomarzyć można każdemu). Dlatego ja nawet nie będę próbował brać się z nim za bary.

      Zastanawia mnie tylko, gdzie tak naprawdę leży problem. Czy naprawdę jesteśmy złym miastem, ze szczątkowym przemysłem, brakiem perspektyw na rynku pracy i słabą edukacją? Czy też wszyscy chorujemy na „najlepiej jest tam gdzie nas aktualnie nie ma”, i nie potrafimy docenić tego co mamy?

      I nie zadowoli mnie zwykłe „prawda leży po środku”. Przydałyby się tu dogłębne badania socjologiczne. A biorąc pod uwagę, że miasto to tak naprawdę jego mieszkańcy, zatem ich wstręt do Częstochowy jest formą niechęci do samych siebie – to psychoanalityk też miały pole do popisu.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „ZŁE MIASTO ”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      aatrzy
      Czas publikacji:
      czwartek, 21 stycznia 2010 12:37

Kanał informacyjny

szablonowe serca: MONSTFUR