CZĘSTO LOVE CHOWA

ludzie miasta

  • środa, 12 lutego 2014
    • Mała Katalonia

      Dziś będzie laurka.

      Pisanie laurek jest fajne. Po pierwsze dlatego, że jest przyjemne i pomaga w higienie psychicznej. Zdrowo jest przez chwile skupić się na pozytywach i po prostu cieszyć się z rzeczy które działają i udają się. Po drugie zaś, pisanie laurek jest potrzebne. Jestem przekonany, że zostawianie pisanych śladów z życia miasta, ma sens - to takie budowanie pamięci miasta, jego tożsamości. Wiadomo, że blogowy wpis to rzecz mocno ulotna, bardzo mała cegiełka. Ale każdy muruje tak jak potrafi. Ja dodatkowo mam dziś ogromną potrzebę, by to była pozytywna cegiełka. Zatem dziś będzie laurka, a dokładnie, laurka dla CZARTÓW.

      fot. J.Respondek

      Stowarzyszenie Wspieranie Młodzieży CZ-ART ma swój numer KRS, REGON, datę powstania oraz status. Jest NGO'sem pełną gębą, ale to wszystko przyległości. Liczy się tak naprawdę ich energia, odwaga, wyobraźnia i ważna umiejętność właściwego wykorzystania potencjału ludzkiego. Dzięki temu jak prawdziwy diabelski potwór mają wiele głów, a każda z nich jest zupełnie inna. Dla mnie są wielcy, bo konsekwentnie od czterech lat organizują najfajniejszą odsłonę częstochowskich juwenaliów. „Zjazd na byle czym” na Promenadzie to pomysł genialny w swojej prostocie. Widowiskowy, mobilizujący do wykrzesania z siebie kreatywności i zabawny. Fajnie się to ogląda, a pewnie jeszcze fajniej uczestniczy. I nie wiem jak to CZARTY zrobiły, ale ten pomysł działa. Częstochowscy studenci i nie-studenci konstruują przedziwne wehikuły, przebierają się a potem jadą na oślep w dół nie bacząc na konsekwencje. W tym szaleństwie jest duuużo z autentycznego ducha święta studentów. W zeszłym roku Zjazd na byle czym dodatkowo został obudowany Absurdaliami, czyli zawodami w konkurencjach dziwnych, dziwacznych i surrealistycznych. Dzięki temu impreza zaczęła rosnąć i mnie bardzo się podoba kierunek w którym to wszystko idzie.

      Czarty słynną też z tego że lubią pobawić się ogniem. Ich pokazy w pewnym momencie stały się punktem obowiązkowym na plenerowych imprezach miejskich. Szczególnie trudno wyobrazić sobie Festiwal FRYTKA OFF bez organizowanego przez nich ognistego korowodu. Oczywiście Czarty nie są jedyni w mieście którzy bawią się fireshow, ale wyróżnia ich to, że mają duży pociąg do epickiego rozmachu. Lubią wplatać w te pokazy jakieś fabuły, historie i tło muzyczne. Co najważniejsze potrafią swoim ambicjom sprostać, pod względem logistycznym i organizacyjnym. Te pokazy robią też takie wrażenie, bo nie są zawieszone w próżni. Czarty zakochane są w Katalonii i to właśnie tam poznali tradycję przebierania się za diabły i kuglarskiej zabawy pirotechnicznej na ulicach. Trzeba wiedzieć na ramionach, których gigantów stanąć.

      fot. J.Respondek

      Ta miłość do Katalonii spowodowała również, iż Czarty powołały do życia w Częstochowie grupę Bastoners. Jest to tradycyjny, kataloński taniec z kijami. Niezwykle dynamiczna zabawa, wymagająca świetnie zgranego zespołu. Czarty spotykają się regularnie, by potańczyć i przede wszystkim prowadza otwarte warsztaty, gdzie każdy może przyjść i spróbować swoich sił w takich zawodach. Istna Mała Katalonia w centrum Częstochowy.

      Gdy dodać do tego ich skillsy kuglarskie, silny oddział bardzo na serio bawiący się YOYO (chłopaki nie tylko biorą udział w zawodach, ale tez je organizują) – to ukazuje się obraz Czartów bardzo szeroko zagospodarowujących wszelkie formy młodzieńczej nadaktywności. Ale na tym nie koniec. Czarty mają tez głowy bardziej poważne i zaangażowane społecznie. Koordynują wolontariat europejski w mieście, w ramach workcamp'ów budują plac zabaw, zaś ostatnio zajmują się dużym i złożonym, europejskim projektem dotyczącym zrównoważonego rozwoju. Jak oni dają radę to ogarnąć? Jak starcza im energii? Skąd czerpią te wszystkie pomysły. Diabelska sprawka!

      A na serio to wielki szacun! Czarty jak nikt inny chyba w Częstochowie potrafi na prawdę ze swojego ludzkiego potencjału wycisnąć maksimum. Idą ścieżka, którą inne NGO'sy powinny uważnie podglądać. Zeszłoroczne wyróżnienie za aktywną działalność w organizacjach pozarządowych jest jak najbardziej zasłużona!

      Zatem Panie i Panowie odkrywamy w sobie miłość do Katalonii i dotłaczamy do czartowiska.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      aatrzy
      Czas publikacji:
      środa, 12 lutego 2014 09:24
  • poniedziałek, 30 maja 2011
    • CO ZROBISZ? NIC NIE ZROBISZ.

      Kiedyś już chwaliłem Urząd Miasta za wytoczenie dział humoru przeciw marazmowi w mieście, ale Czesław cały czas się rozkręca i zdecydowanie zasługuje na osobna notkę.

      Facet miał już okładkę w CGK, gościnny występ w telewizji Czewa.TV i status kultowej postaci. Nie wiem jak inni, ale ja przeglądam się w nim jak w lustrze. Bo na tym chyba polega cały kawał: Czesław podkrada nasze pojedyncze narzekania, marudzenia, fochy i zbiera je w całość, kumuluje. W tym sensie nie jest wymyślony, nie jest kreskówką stworzoną przez speców od marketingu. Jest raczej duchem Częstochowy, a przynajmniej jego wstydliwą częścią.

      I ten „tani chwyt”: zobaczcie jacy jesteście śmieszni – działa. Ja przynajmniej od pewnego czasu, mam tak, że przy kolejnych notkach zastanawiam się, czy już zupełnie zmieniłem się w Czesława, czy jeszcze nie.

      Na plus należy też odnotować fakt, że UM nie szarżuje postacią Rzadkochowskiego. Nie zalewa filmikami z jego udziałem czy innymi jego aktywnościami. Ten dowcip opowiedziany zbyt wiele razy zdecydowanie straciłby na swojej mocy. A tak całkiem sprawnie udaje się go rozciągnąć w czasie.

      Oczywiście pozostaje pytanie czy taka nietypowa promocyjna strategia ma sens? Nie z pewnością nie! W końcu w tym mieście nie dzieje się NIC! Panuje nuda i tyle. Nic nie zrobisz…

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      aatrzy
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 30 maja 2011 09:31
  • środa, 15 grudnia 2010
    • KAMERA! AKCJA!

      W ramach obywatelskiego samouświadomienia przeczytałem wywiad z nowo wybranym Prezydentem Miasta Częstochowa. I zgodnie z oczekiwaniami było bez większych zaskoczeń. Dominowały stonowane odpowiedzi w duchu uniwersalnego politycznego marketingu. Czyli nuda.

      Martwić może zapowiedź majstrowania przy zakazie ruchu samochodowego w III Alei. Zastanawia deklaracja, że Noc Kulturalna powinna się odbywać kilka razy w roku, w kontekście, iż ostatnie edycje tej imprezy były dowodem jej kryzysu. Jeśli nowa władza jest tego świadoma i ma pomysły na przezwyciężenie problemów, to sprawa wygląda obiecująco. Bo bez tego nie uda się prosty trik przemienienia ilości w jakość.

      Coś tam można jeszcze wyłowić z wywiadu, ale dominuje nuda.

      Choć nie do końca – trafiła się tu jedna perełka która usprawiedliwia fakt, że piszę na blogu o politycznym, nudnym wywiadzie:

      „Co pan zrobi, żeby Częstochowa mogła konkurować z innymi ośrodkami akademickimi? -

      Mam taki pomysł, ale nie chcę go spalić, dlatego przedstawię tylko kierunek. Wiele osób ogłada serial "Ojciec Mateusz" - o księdzu detektywie. Żmijewski jeździ na rowerze po Sandomierzu i ściga przestępców. W związku z tym filmem ruch turystyczny w mieście wzrósł czterokrotnie. Może w takim serialu powinno się pokazać częstochowskie życie studenckie? Albo jak wspaniale ktoś kończący studia realizuje się zawodowo w jakimś nowo otwartym zakładzie?”

      Ktoś tu zdrowo odleciał!

      No ale może Pan Prezydent ma znajomości wśród scenarzystów „Klanu” lub „M jak Miłość” i w ten sposób chce się chce się włamać do świadomości milionów Polaków. Może jakiś znany i lubiany bohater przyjedzie do Częstochowy na studia i będzie baletował w „Maluchu”.

      Kurcze wygląda na to, że mamy Prezydenta z ułańską fantazją. Lubię surrealizm. Lubię to.

      A jeśli się uda to proponuje postawić na promocję miasta przez film.

      Kiedyś już się tak bawiłem, ale pomysły na realizację leżą na ulicy:

      KRÓLESTWO ZAWODZIE (na licencji duńskiego serialu „Królestwo” Larsa von Triera) – okazuje się, że szpital na Zawodziu, leży na terytorium prastarych mokradeł i prehistorycznego miejsca kultu z okresu kultury łużyckiej. W szpitalnych pomieszczeniach zaczyna straszyć, a na ulicach miasta organizowane są wyścigi karetek…

      PONIEDZIAŁEK ZACZYNA SIĘ W CZĘSTOCHOWIE (na podstawie powieści „Poniedziałek zaczyna się w sobotę” A i B Strugackich) – siedziba gazety „Poniedziałek” okazuje się przykrywką dla super tajnego rządowego instytutu badań nad magią. Przybywa do niej nowy stażysta, akurat w momencie gdy rodzi się tam kadawer – czyli „model człowieka niezaspokojonego”, uniwersalnego konsumenta, który pożąda wszystkiego i wszystko może…

      OSIEDLE PÓŁNOC (na motywach komiksu „Osiedle Swoboda” Śledzia) – sentymentalna podróż do lat 90. ubiegłego wieku, widziana oczami młodego pokolenia. Tanie wino na promenadzie, wojny kibiców, przeglądy metalowych kapel na amfiteatrze i podryw w czasie „Inwazji Mocy”. A na deser tajemnicze zagadki skrywane w Laseku Aniołowskim.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „KAMERA! AKCJA! ”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      aatrzy
      Czas publikacji:
      środa, 15 grudnia 2010 13:46
  • piątek, 12 listopada 2010
    • WPIS POLITYCZNY

      Tak mnie przy tym święcie narodowym wczoraj wzięło do przemyśleń społecznych i politycznych.

      Chodząc po ulicach widać, że kampania wyborcza rozkręciła się już na dobre. Zewsząd atakują plakaty, hasła. Wybory samorządowe - czyli głosujemy na ludzi naszego miasta – a ja mam wrażenie, że dookoła same obce twarze po fotoszopowej kuracji. Znam je z widzenia, ale tylko z plakatów, bo powtarzają się przy okazji kolejnych kampanii. Czasem mam wrażenie, że to wszystko puste ikoniczne znaki bez desygnatów.

      Chciałbym kiedyś przy okazji wyborów nie zastanawiać się kto z jakiej jest partii, jakim hasłem się promuje, jakie składa obietnice , tylko iść głosować bo kogoś znam. I wcale nie chodzi mi o to, że znam go osobiście, tylko, że dał mi się poznać jako dobry, skuteczny gospodarz miasta. To słabe, gdy kandydaci na różne stanowiska dopiero przy okazji kampanii wygrzebują różne „swoje osiągnięcia”, które mają uzasadniać głos na nich. Naprędce starają się zapełnić jakąś treścią swoje puste afiszowe oblicza.

      Tak wiem: "You may say I'm a dreamer..."

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (7) Pokaż komentarze do wpisu „WPIS POLITYCZNY ”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      aatrzy
      Czas publikacji:
      piątek, 12 listopada 2010 11:08
  • środa, 01 września 2010
  • wtorek, 22 czerwca 2010
  • wtorek, 01 czerwca 2010
    • DON'T STOP FIGHTING THIS GENERATION

      Chyba wszystkich łapie ostatnio jakieś zwątpienie i czarnowidztwo. Niby jest lepiej, a lepiej wcale nie jest. Tak jakby to miasto trwało w permanentnym: „jeszcze będzie dobrze”. Zawsze są jakieś małe ogniska nadziei – tylko zamiast zmienić się w porządny pożar, który ogrzałby to miasto, gasną. Na ich miejsce pojawiają się nowe, zapowiadające się, rozwojowe, lecz je również czeka los poprzednich. I tak w kółko, od lat. Taka karma.

      Zaglądam ostatnio na bloga the earth is (not) a cold dead place, a tu wśród innych narzekanek informacja, że figth this generation też w odwrocie. No chłopaki nie róbcie mi tego – nie dorastajcie! Bo na logikę to faktycznie nie ma sensu, trzeba pakować manatki i uciekać jak najdalej. No ale nie można być tak racjonalnym, to banalizuje życie. Nie może tak po prostu pogodzić się z tym, że tego miasta się nie da zmienić, że jest ono skazane na bylejakość. Kurde, naprawdę trzeba założyć jakąś grupę wsparcia, albo co…

      Jeśli faktycznie FTG powie sobie dość, miasto straci jedną z lepszych inicjatyw koncertowych. Oddolną, poszukującą, odważną. I będę miał potworne wyrzuty sumienia, bo na ich koncertach nie bywałem tak często jak powinienem i jakbym chciał. Więc to moja wina.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „DON'T STOP FIGHTING THIS GENERATION”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      aatrzy
      Czas publikacji:
      wtorek, 01 czerwca 2010 08:53
  • środa, 19 maja 2010
    • IDEE UPADŁE – ODSŁONA PIERWSZA

      Przyglądam się przygotowaniom do tegorocznych edycji Nocy Kulturalnej, Festiwalu Reggae Day czy Free Art Fest From Poland i trochę się martwię, ze brak tu rozwoju. Widać raczej dreptanie w miejscu czy wycofanie na z góry upatrzone pozycje. Z pewnością za wcześnie, by przesądzać o czymkolwiek, ale rozmyślania o tym nie nastawia mnie w pozytywnie. A wręcz przypominają się różne fajne idee, które nie pożyły w tym mieście zbyt długo.

      I to przygnębiający, ale niezły temat. Dlatego z pewnością kiedyś się w niego wgłębię i powrócę do sprawy. Jednak tak na gorąco przypomniały mi się cztery takie inicjatywy. Więc  proponuje na nie szybki, sentymentalny rzut oka.

      „Festiwal działań parateatralnych i performance’u OFFsceniczny”, który niestety skończył się na pierwszej edycji w 2006r. Jak ja go przegapiłem??? Zupełnie nie wiem… Na swoje usprawiedliwienie mam tylko fakt, że byłem świeżo po ważnych życiowych wydarzeniach i nie miałem głowy na nic innego. A program wyglądał imponująco, trzydniowo impreza, artyści z całej polski i prawdziwa gwiazda Grupa SUKA OFF. Sztuka performance to rejony artystycznych poszukiwań, które wyjątkowo rzadko można zobaczyć pod Jasną Górą. Dlatego potwornie żałuje, że przegapiłem i nie miałem drugiej szansy. Może ktoś był i może chociaż podzielić się wrażeniami?

      „Scena Błazen” – na której pojawiłem się raz i uciekałem stamtąd w popłochu. Muszę przyznać, że to zdecydowanie nie moje rejony. Dużo wzniosłości, patosu, formy odstającej od treści. Ale sama idea zbudowania przestrzeni, do spotkań oraz dialogu różnych artystów, była świetna i dość mi bliska. Tego mi w tym mieście brakuje i trzeba docenić, że były próby ratowania tej sytuacji. Choćby zupełnie odmienne od mojej estetyki. Niestety „Błazen” wałęsał się trochę w przestrzeni miasta „Gaude Mater”, „Utopia”, „GTFP” i znikł.

      „Naciapane” – to taka spontaniczna grupa działająca poza oficjalnymi instytucjami wystawienniczymi, wokół której zaczęli gromadzić się różni lokalni plastycy. Idea zdaje się była taka, że w kupie raźniej i łatwiej się pokazać. Łączyły ich głównie wspólne wystawy, ale i jakieś kolektywne działania artystyczne się zdarzały (chociażby przy okazji akcji „stop przemocy w Tybecie”). Od jakiegoś czasu zupełnie o nich cicho. Pewnie jak zawsze ludzie się porozjeżdżali, zajęli „poważnym życiem”, energia uleciała. „

      Impreza w obronie niezależnej Konduktorowni” – po cichu liczyłem, że wspólna inicjatywa Agregata i FTG ma szansę zmienić się w coś cyklicznego. Że to impuls, który wprowadzi trochę życia w puste mury Konduktorowni. Że młodzi dobrze się tam poczują i zawłaszczą sobie to miejsce. Skończyło się jak się skończyło. Niestety nie ma miejsca na sztukę w ciasnej przestrzeni polityki

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „IDEE UPADŁE – ODSŁONA PIERWSZA”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      aatrzy
      Czas publikacji:
      środa, 19 maja 2010 11:50
  • czwartek, 01 kwietnia 2010
    • PAPIEROWE ALEJE

      Od pewnego czasu noszę się z pomysłem notki o pewnym lokalnym wydawnictwie. No i wreszcie nadążyła się okazja,bo jak donosi lokalna wyborcza: doszło do zmiany przy sterze jedynego regularnie ukazującego się w Częstochowie kulturalnego periodyku.

      „Aleje 3”,bo o nich tu mowa, znałem jedynie z widzenia i słyszenia. Jakoś nigdy nie potrafiłem się zdobyć, by przekroczyć tą odległość 3 zeta, która nas dzieliła. Sam nie wiem czy to wrodzone skąpstwo, czy wzmożona ostrożność wobec regionalnej twórczości literackiej. Fakt jest faktem, że dopiero teraz nieśpiesznie nadrabiam zaległości, dzięki elektronicznemu archiwum na stronach Biblioteki Miejskiej (i również tu).

      I wrażenia mam dość mieszane. Bo z jednej strony wszystko wydaje się w porządku: jest sporo relacji z wystaw, przedstawień, artystycznych akcji. Wywiady z lokalnymi artystami, sentymentalne podróże w głąb historii miasta i przestrzeń do prezentacji twórczości młodych prozaików i poetów. Fajnie się takie rzeczy ogląda szczególnie z perspektywy czasu. Przeglądając teraz stare numery, doceniam kawał kronikarskiej roboty, którą ktoś tu dokonał.

      Ale wszystko to jest dość płaskie, bez charakteru. Brakuje jakiegoś chwytliwego pomysłu, który zręcznie spinałby cały materiał. Nawet ostatnia strona, która z założenia ma być zabawna śmieszy umiarkowanie. Lepiej prezentowały się pod tym względem starsze numery (oczywiście poruszając się w klamrach czasowych elektronicznego archiwum).Były bardziej zaskakujące, prowokujące – wymagały dopracowania, ale nieźle rokowały. Jednak w międzyczasie ktoś zmienił kurs na bardziej urzędniczo-biuletynową formułę. Co niestety zdecydowanie wieje nudą.

      Dlatego nowej Pani Redaktor życzę wszystkiego niezwykłego. I niech tej „niezwykłości” przeleje trochę w „Aleje 3”.Oby nas zaskoczyła.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      aatrzy
      Czas publikacji:
      czwartek, 01 kwietnia 2010 22:16
  • środa, 09 grudnia 2009
    • FIGHT THIS GENERATION

      Dziś spróbujemy się wyrwać z dyskursu narzekania na Częstochowę. Bo marudząc, że w mieście dzieje się za mało, świadom jestem że jednak się dzieje. Fight This Generation jest właśnie tego typu inicjatywą, jakich potrzeba byłoby więcej.

      To akcja oddolna – przynajmniej tak mi się wydaje, bo nie znam inicjatorów. Podejrzewam, ze wykluła się z pasji do muzyki indie rockowej. Tylko, że zamiast narzekać, że Częstochowa jest pod tym względem pustynią – ktoś postanowił coś zrobić. Aż trudno uwierzyć. I nie jest to impreza przywiązana do miejsca, krąży ona po różnych lokalnych klubach. Co w sumie należałoby zapisać jej na plus, bo dzięki temu jest ona bardziej miasta, niż jakiegoś konkretnego lokalu.

      FTG kręci się od 1,5 roku a dorobek ma całkiem imponujący. 9 edycji za nami, na których gościły naprawdę dobrze rokujące polskie kapele alternatywne. Dav Interglactic, Setting The Woods On Fire!, Rotofobia, Hatifnats, L.Stadt, Bajzel – nie są to może powszechnie rozpoznawalne nazwy, ale też taka jest myśl przewodnia całej akcji. Pokażmy tych którzy jeszcze są w drugim szeregu, ale juz niedługo będą decydować o obliczu polskiej rockowej awangardy. Dodać należy do tego promowanie lokalnych muzyków (PCTV, Elephant Stone, 8 of Clubs) i ściągnięcie gości z zagranicy (Dorena, Kyte). Całkiem niezły wynik.

      W najbliższą niedziele w klubie Carpe Diem FTG odsłona 10. Taki mały jubileusz. Zagrają The Washing Machine, The Spouds oraz Elephant Stone. Warto być, posłuchać młodego gitarowego grania i dać Wielki Szacun organizatorom. Docenić, ze komuś się chce.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „FIGHT THIS GENERATION ”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      aatrzy
      Czas publikacji:
      środa, 09 grudnia 2009 13:21

Kanał informacyjny

szablonowe serca: MONSTFUR