CZĘSTO LOVE CHOWA

Wpisy

  • piątek, 31 lipca 2009
    • ODKOPYWANIE HISTORII

      Ten wpis w pewnym stopniu inspirowany jest pracami archeologicznymi które trwają na Starym Mieście, ale też już od dłuższego czasu chodzi mi po głowie pytanie: jak to jest z tą historią miasta?

      Osobiście moja wiedza w tym temacie jest szczątkowa. I to tylko moja wina. Przecież wystarczy trochę zaparcia, parę wizyt w bibliotece i wszelkie braki da się uzupełnić. Pewnie kiedyś w końcu się zmobilizuje, ale nie o tym chciałem pisać. Ciekawi mnie bowiem jak ta sprawa przedstawia się w szerszej perspektywie. Ile częstochowianie wiedzą o historii swojego miasta? Patrząc po dalszych i bliższych znajomych, większość z nich jest takimi ignorantami jak ja. Oczywiście takie obserwacje nie uprawniają do wygłaszania sądów ogólnych – ale tym razem chyba zaryzykuje. Jako społeczność niewiele wiemy o naszym mieście. A to chyba w sposób oczywisty złe. Świadomość historyczna łączy ludzi, wiąże ich z miejscem urodzenia, a przede wszystkim sprawia, ze mogą poczuć się dumni. Są miasta które żyją własną historią. Na każdym kroku z przypominają o niej – czasem nawet przekraczając przy tym granice zdrowego rozsądku. Częstochowa do nich nie należy. Mamy swoje rocznice , stałą wystawę „Dzieje Miasta Częstochowy”, UM wspiera jakieś historyczne wydawnictwa (przynajmniej coś takiego obiło mi się kiedyś o uszy, ale teraz nie potrafię tego wyguglać). Jednak historia nie jest wpisana w strategię promowania i rozwoju miasta, stoi zdecydowanie w drugim szeregu priorytetów.

      Dużo dobrego w kwestii historycznego uświadamiania częstochowian, robi lokalny oddział GW. Mam tu na myśli  świetny cykl artykułów: portrety częstochowskich ulic, a także cykliczny dodatek o historii miasta, który jakiś czas temu można było dostać z głównym wydaniem. Internauci też dorzucają tu swoje 3 grosz – chociażby świetny portal CZĘSTOCHOWA WCZORAJ I DZIŚ. Wszystko to jednak niknie w szumie informacyjnym.

      Dlatego jestem podekscytowany tymi wspomnianymi wyżej archeologicznymi pracami. To robi wrażenie, że kilka metrów pod ziemią znajdują się dowody, że Częstochowa ma starszą i bogatsza historię, niż się wszystkim wydawało. Marzy mi się, żeby to była iskra, która pobudzi wyobraźnie większej liczby osób. Żeby starczyło funduszy i faktycznie po zakończeniu prac udało się pozostawić odkrywkę jako turystyczną atrakcję. Przykryć szklanym dachem kamienne fundamenty i sklepienia. To byłby chyba dobry krok w stronę przywrócenia życia na Starym Mieście.

      Puenta na dziś: jeśli chce pokochać Częstochowę, muszę przestać być historycznym ignorantem.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „ODKOPYWANIE HISTORII”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      aatrzy
      Czas publikacji:
      piątek, 31 lipca 2009 12:04
  • środa, 29 lipca 2009
    • KONCERTOWY ZAWRÓT GŁOWY

      Dziś znalazłem elektyzujący news na stronach GaudeMater:

      „12 września 2009 na Placu Biegańskiego wystąpi Andrzej Piaseczny.

      Koncert będzie jedną z atrakcji 3. Światowego Kongresu Częstochowian.

      Przed koncertem podejmiemy próbę pobicia rekordu Guinnessa.”

      Ciekawe w jakiej kategorii: najbardziej znudzona publiczność?

      Potwierdził się też zestaw gwiazd na Dniach Częstochowy...

      Dobrze, że chociaż Abradab przyjeżdża, na tym się skupmy.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      aatrzy
      Czas publikacji:
      środa, 29 lipca 2009 13:11
  • wtorek, 28 lipca 2009
  • poniedziałek, 27 lipca 2009
  • piątek, 24 lipca 2009
    • BUJAĆ TO MY

      Coś dla szukających rozrywki na weekend:

      Dziś o 19 pożegnalny koncert w Tramwaju. Niby stypa, ale może warto zajrzeć. Grają „częstochowskie zespoły związane z Klubem Tramwaj” – jak dość enigmatycznie głosi plakat. Nie ma jednak chyba co wybrzydzać, bo chodzi tu głównie o wartość sentymentalną.

      W sobotę natomiast „Dziker” staruje z nową inicjatywą UM „Bujamy Miastem”. W założeniach ma to być akcja, która promuje i daje szansę na występ młodym, uzdolnionym częstochowianom. Przestrzenią artystycznego wyrazu będzie wyremontowany amfiteatr na promenadzie. Nie jest zaskoczeniem, że na pierwszy ogień idą częstochowscy raperzy. Hiphop lubię, ale raczej w dojrzalszej formie. Minęły już czasy, gdy przyjemność sprawiało mi przedzieranie się przez koszmarnie składane wersy w poszukiwaniu perełek. Teraz wole, żeby ktoś inny robił za mnie selekcję tego gatunku. Dlatego raczej nie wybiorę się na Północ, wolę poczekać, aż któryś z chłopaków się przebije i okrzepnie.

      Ciekawi mnie natomiast jak dalej rozwinie się sama akcja. Pewnie kolejna odsłona będzie pod znakiem reggae, ale czy starczy „Dzikerowi” zapału, żeby wyjść poza gatunki w których czuje się dobrze? Nadal też uważam, że przy wszelkich lokalnych przeglądach muzycznych należałoby zaprosić na finał jakąś większa gwiazdę z zewnątrz. Zawsze to poszerza spektrum publiki. Ale tak, tak wiem, że to zdecydowanie zwiększa koszty.

      O sobotnim przedstawieniu Teatru A już pisałem, a w niedziele na deser kolejna odsłona Festiwalu Teatrów Ogródkowych.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „BUJAĆ TO MY ”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      aatrzy
      Czas publikacji:
      piątek, 24 lipca 2009 10:35
  • czwartek, 23 lipca 2009
    • BALANSUJĄCE POSTACIE

      Od dłuższego czasu noszę się z zamiarem by napisać notkę o Jerzym Kędziorze. W końcu miasto kształtują ludzie, a u mnie na blogu kategoria „ludzie miasta” mocno zaniedbana. Ponieważ nie będę tu raczej pisał o politykach, padło na artystę. Akurat tego, bo Kędziora wyjątkowo mocno zakorzeniony jest w Częstochowie. Tutaj się urodził, absolwent naszego liceum plastycznego, tu od lat tworzy i pracuje (również jako pedagog).

      Okazuje się, ze sprawa nie jest taka prosta... Nie jestem pewien od której strony ugryźć jego sztukę. Uczciwie przyznam, że rzeźba nigdy nie należała do moich ulubionych form artystycznego wyrazu. Nie czuje się mocny na tym gruncie. Także tematyka wokół której krąży Kędziora nie do końca mi leży: historia, legendy, znane postacie... Jako miłośnik antysztuki, artystycznych przewrotów i prowokacji, właściwie powinienem obok jego twórczości przechodzić obojętnie. A jednak coś w jego pracach mnie niesamowicie pociąga i intryguje. Oczywiście mam tu namyśli jego słynne balansujące rzeźby, choć nie tylko.

      Rzeźby Kędziory są atrakcyjne na najprostszym poziomie percepcyjnym. Po prostu „podobają się”. Ale jest tam zdecydowanie coś głębiej. W przypadku balansujących postaci nie chodzi tylko o to, że artysta w „magiczny” sposób utrzymuje bryłę w powietrzu – on sprawia, że mamy wrażenie, iż jest to najbardziej naturalne dla niej miejsce. Że właściwie wszystkie rzeźby stworzone są do bujania w obłokach, lecz rzeźbiarze na przekór ich naturze trzymają je na ziemi. Kędziora popycha do namysłu nad ludzką naturą: marzeniach o lataniu, nieograniczonej wolności, a także życiu jako niekończącym balansowaniu nad krawędzią. We mnie te rzeźby budzą jakiś niepokój, który nie do końca potrafię nazwać…

      Kędziora to artysta rozpoznawany w Polsce i na świecie. W Częstochowie właściwie też doceniany (ostatnio chociażby jego praca zawisła nad nowa fontanną przed UM), ale w wyścigu z Irkiem Bieleninikiem juz nie ma szans.

      Szkoda też, że strona artysty od 2 lat nie była uaktualniana.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      aatrzy
      Czas publikacji:
      czwartek, 23 lipca 2009 12:36
  • środa, 22 lipca 2009
    • OGIEŃ I WODA

      Okazuje się, że Częstochowa latem plenerowymi przedstawieniami stoi.

      W najbliższą sobotę o 21:30 w III Alei odbędzie się widowisko ruchu, światła i dźwięku gliwickiego Teatru A.

      Z opisu spektakl zapowiada się bardzo interesująco:

      ‘"Exultet" to kolejna próba twórczej adaptacji języka spektakli ulicznych. Ogień i woda są głównymi tematami obrzędowego widowiska, rozgrywającego się na pograniczu teatru i ekstatycznego misterium. Spektakularne piękno tych pierwotnych żywiołów – to estetyczny obszar, w jakim rozgrywać się widowisko "Exultet". Aktorzy Teatru "A" chcą zaprosić widzów do przeżycia wyjątkowego zdarzenia teatralnego, odwołującego się do najbardziej pierwotnych doświadczeń człowieka. Widowisko jest podróżą do świata dawno zapomnianego – pamięć o nim trwa jednak w najgłębszych pokładach podświadomości. W warstwie treściowej spektakl inspirowany jest tzw. "rytami przejścia" – obecnymi w kulturach różnych ludów ceremoniami inicjacji, umierania i rodzenia się na nowo, zmiany statusu społecznego i religijnego jednostki. Człowiek poprzez nie stawał się "kimś nowym", obrzędy te "namaszczały" go do pełnienia nowych funkcji w społeczności, precyzyjnie określały jego nową tożsamość.’

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      aatrzy
      Czas publikacji:
      środa, 22 lipca 2009 10:17
  • wtorek, 21 lipca 2009
    • KINO NA TRZEPAKU

      Wczoraj było strasznie pesymistycznie, więc dziś odrobina optymizmu.

      „Kino na trzepaku” to akcja młodych ludzi ze Stowarzyszenia Pedagogiki Alternatywnej, którzy od kilku lat pracują z dziećmi z biednych dzielnic i świetlic środowiskowych. Ich nowy projekt, ma na celu ożywienie zaniedbanych częstochowskich podwórek. Miejsca brudne i smutne choćby na chwile przemienić w sale kinową i atrakcyjne place zabaw. Bo, aż dziw bierze ile jest takich miejsc w naszym mieście.

      Inicjatywa ta dostała dofinansowanie w ramach ogólnopolskiego konkursu Fundacji J&S Pro Bono Poloniae. Pieniążków starczyło na ekran, projektor, ZAIKSowe opłaty, ale nie to jest tu najważniejsze. Nie do przecenienia jest zapał organizatorów, którzy wyszukują odpowiednie miejsca, wymyślają szereg warsztatów, zabaw, zajęć dla dzieciaków. Stają na głowie by ta inicjatywa była czymś więcej niż tylko puszczeniem filmu na podwórku. Wychodzą naprzeciw mieszkańców biedniejszych podwórek, podczas gdy większość społeczeństwa chciałaby o nich po prostu zapomnieć.

      Co roku częstochowskie uczelni wypuszczają kilkaset absolwentów kierunków pedagogicznych. Fajnie, że choćby mały procent z nich zostaje w mieście i znajduje czas na takiinicjatywy. Pewnie, ze chciałoby się więcej. Należy jednak docenić to co jest i mieć nadzieję że to symptom szerszej zmiany na lepsze.

      Przebieg akcji można śledzić na tym blogu

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „KINO NA TRZEPAKU”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      aatrzy
      Czas publikacji:
      wtorek, 21 lipca 2009 10:17
  • poniedziałek, 20 lipca 2009
    • "POMYLIŁEM SIĘ. TO MIASTO NIGDY NIE BĘDZIE NALEŻEĆ DO MNIE"

      Człowiek wyrwie się na kilka dni z miasta, a tu burza (w szklance wody). Jak bumerang wraca pytanie: jak mają wyglądać Aleje. „Przyjaciele” Częstochowy chcą je zalać betonem i przekonują, że z punktu widzenia szarego mieszkańca najważniejsze jest miejsce parkingowe w centrum. Prezydent boi się odwołania i porzuca własną koncepcję Alei przyjaznych pieszym. Będą węższe chodniki, skośne parkowanie i III Aleja całą dla samochodów... Ja dziękuje, wysiadam.

      Mam gdzieś kto za kim stoi, jaką partie i interesy reprezentuje. Z mojego punktu widzenia, to w cale nie jest walka wielkich interesów. To po prostu z ludzi wychodzi małomiasteczkowa mentalność. Przekleństwo naszego miasta: „jest dobrze tak jak jest; po co coś zmieniać; nowe może być gorsze”. A przy tym narzekamy, że tutaj nie ma perspektyw, że wegetacja jest a nie życie.

      Zdaje sobie że to trudna sprawa, tak zagospodarować przestrzeń w mieście, by i centrum było przyjazne pieszym i alternatywa dla aut zadawalająca. Ale na tym powinna polegać rola opozycji: animować dyskusję o tym co, jak i kiedy zmienić by te rzeczy pogodzić. A u nas jedyny pomysł to zostawić rzeczy po staremu, tylko lekko odświeżyć elewacje. Ważne jest tylko tu i teraz, a co będzie za kilka lat niech się już martwią inni.

      Kompromisem dla mnie było już otwarcie dla samochodów jednej strony III Alei. Uznałem racje, że infrastruktura miasta nie jest na gotowa na całkowite zatrzymanie ruchu. Z tego samego powodu pomysł natychmiastowej zmiany całego centrum w deptak wydał mi się absurdem – ucieszyłem się gdy szybko się z niego wycofano. Ale ustępstwa na które teraz idzie UM to po prostu złożenie broni. I ostateczne potwierdzenie, że nikt nie ma pomysłu na to miasto, a wszelkie zmiany są zależne tylko od tego z której strony wiatr zawieje.

      Mnie pozostaje tylko złość. Władza ma kolejny wielki minus, szerokim łukiem będę omijał sklepy oflagowane jako „przyjaciele” Częstochowy, ale w końcu zobojętnieję. I mogę sobie tylko powtarzać za poetą: „mam w dupie małe miasteczka, mam w dupie małe miasteczka, mam w dupie małe miasteczka...”

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „"POMYLIŁEM SIĘ. TO MIASTO NIGDY NIE BĘDZIE NALEŻEĆ DO MNIE" ”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      aatrzy
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 20 lipca 2009 09:38
  • środa, 15 lipca 2009

Kanał informacyjny

szablonowe serca: MONSTFUR