CZĘSTO LOVE CHOWA

Wpisy

  • środa, 31 marca 2010
    • NOC KUL. 7 WATCH – PART II

      Zgodnie z zapowiedzią śledzę przygotowania do kolejnej edycji Nocy Kulturalnej. Niestety bez przesadnego entuzjazmu.

      Jakiś czas temu ogłoszono zwycięskie hasło promocyjne: „07 zbudź się” - nie rzuca na kolana, ale w sumie to szczegół, więc nie ma się co czepiać. Bardziej martwi ogłoszony ostatnio protokół obrad komisji dot. dofinansowania projektów 7. Nocy Kulturalnej.

      Wniosek płynie jeden, że chyba nie ma co liczyć w ty roku na odrodzenie tej imprezy. Znów wszystko na tym etapie wygląda dość skromnie: wiele punktów brzmi znajomo, mało gości spoza miasta, brak przebojowości, oryginalności – tych cech które decydowały o sukcesie pierwszych edycji tej imprezy. Cieszy obecność Masala Sound System,ale to trochę mało...

      Mam nadzieję, że to tak sucho wygląda tylko na poziomie wniosków, że do czerwca program zdąży się w znaczący sposób ubogacić i rozbudować.

      Chyba naiwny jestem. Więc na koniec zapytam raz jeszcze: ktoś tak naprawdę organizuje tą imprezę? odpowiada za nią? czy tylko wszyscy ograniczają się do zarządzania?

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      aatrzy
      Czas publikacji:
      środa, 31 marca 2010 19:13
  • wtorek, 30 marca 2010
  • piątek, 26 marca 2010
    • KRÓTKI DRAMAT DROGOWY

      Obserwując jakie spustoszenie poczyniła zima na drogach, przypomniała mi się ta sytuacja i to zdjęcie:

      źródełko

      CZAS AKCJI: Nie tak dawno temu...

      MIEJSCE AKCJI: Bezpośrednie okolice Politechniki Częstochowskiej

      OSOBY DRAMATU: Brak

      AKT I

      Na scenie stoją 3 puste krzesła powiązane taśmą. Ostrzegają przed metafizyczną dziurą, prowadzącą w otchłań rozpaczy, zwątpienia i acedii. Nic się nie dzieje. Publiczność czeka na zawiązanie akcji.

      AKT II

      Na scenie stoją 3 puste krzesła powiązane taśmą. Mimo upływu czasu nic się nie zmienia. Wśród publiczności narasta atmosfera zniecierpliwienia. Nic nie wróży dobrego końca.

      AKT III

      Na scenie stoją 3 puste krzesła powiązane taśmą. Następuje niespodziewany zwrot akcji i wielki FINAŁ.

      KONIEC

      INTEPRETACJA: Ten minimalistyczny utwór, wyraża osamotnienie i bezradność współczesnego człowieka wobec sił przyrody i wyzwań środowiska miejskiego. Lecz luźna struktura fabularna bezgranicznie poszerza pole interpretacyjne.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „KRÓTKI DRAMAT DROGOWY”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      aatrzy
      Czas publikacji:
      piątek, 26 marca 2010 11:22
  • czwartek, 25 marca 2010
    • MUZYCZNA ETERNIA

      Znów czeka nas bogaty muzycznie weekend, ale już nie będę bawił się w wyliczanki. TU, TU i TU robią to lepiej. Nie powstrzymam mnie to jednak od podzielenia się subiektywnym komentarzem, na temat co najbardziej interesujące.

      Dziś w Rurze Happysad a w sobotę w KGTP Hurt. To dwie kapele, które postrzegam bardzo podobnie: fajne melodie, przyzwoite teksty, pewien przebojowy potencjał. W ich repertuarze, nie ma zarówno kompromitujących wpadek, jak i naprawdę wielkich hitów. Chłopaki nie zrobią wielkiej rewolucji muzycznej, ale w końcu nie każdy musi. To taka idealna muzyka środka, i w moim perfekcyjnym świecie, właśnie takie granie słychać byłoby w komercyjnych stacjach radiowych.

      Wielki plus za to, że potrafią uderzyć w sentymentalną strunę:

      W piątek w Rurze hiphopowy gość z Stanów El Da Sensei; ale ja nie o tym, nie o tym, nie o tym...Bo niejako przy tej okazji będzie można na żywo posłuchać ELDO – dla mnie to jedna z ważniejszych postaci polskiego hiphopu. Pierwsze płyty Grammatika, mocno wpłynęły na moje wyobrażenie jak rodzimy hiphop powinien wyglądać, ale doceniam też jego solowe osiągnięcia. I choć potrafi mnie potwornie irytować, albo nudzić, to nader często zdarzają mu się przebłyski geniuszu. W związku z czym niektóre albumy ELDO omijam szerokim łukiem, a inne tygodniami okupowały odtwarzacz. Myślę, że wynika to z tego, że ELDO postanowił gruntownie przemyśleć, przetestować i przedefiniować klasyczną hiphopową stylistykę. Sprawdzić jej granicę i formę. A artystów z ambicjami lubimy

      Na koniec o Kolorofonie, który jest kolejnym gościem Fight This Generation i zagra w niedziele w Carpe Diem. To zespół młody, mało znany ale obiecujący. Trochę loteria zgadywać dziś , co z nich za kilka, kilkanaście miesięcy będzie. Czy uniosą ten hype, który powoli wokół nich zaczyna się robić, czy też utoną w przeciętności jak miliony kapel przed nimi. No ale wybrać się i posłuchać zdecydowanie warto. Zawsze to potencjalna gwiazda niezależnego grania w Polsce (bo załoga FTG ma dobrego nosa) i kiedyś będzie można się chwalić, ze widziało się ich na żywo 5 minut przed wielkim sukcesem. A cena wejściówki symboliczna.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      aatrzy
      Czas publikacji:
      czwartek, 25 marca 2010 13:27
  • środa, 24 marca 2010
  • wtorek, 23 marca 2010
  • niedziela, 21 marca 2010
    • LOURDES

      Jeszcze do czwartku w OKFie - „Lourdes” jeden z tych filmów, który łatwo przegapić, bo sprawia niepozorne wrażenie. Kino w pewnym sensie religijne, artystyczne to duże wyzwanie , na którym filmowcy niejednokrotnie już się wyłożyli. Tym razem jednak zdecydowanie warto wybrać się do kina.

      Uczciwie muszę przyznać, że zaraz po seansie, tak naprawdę nie potrafiłem powiedzieć co o tym filmie sądzę. Byłem oczarowany plastycznie, bo bardzo dużo się tam dzieje na poziomie obrazów. Pełno w nim niezwykle wysmakowanych ujęć, Metafizyka wdziera się tu na płaszczyźnie estetyki. Ale nie tylko. Im więcej o tym filmie rozmyślałem – a nie łatwo pozbyć się go z głowy – tym więcej klocków wskakiwało na swoje miejsce i jego interpretacja stawała się coraz bardziej klarowna.

      Twórcy postawili opowiedzieć o pielgrzymce do Lourdes, jak najbardziej na zimno się da. Starając się odsączyć wszelkie emocje (pozytywne i niepozytywne) jakie budzi religia. Nie szydzą, nie oceniają, nie popadają w zachwyt. Dzięki temu można ten obraz interpretować bardzo różnie. Pozostawione są w nim różne, czasami sprzeczne ślady interpretacyjne. Bo jest tu mowa zarówno o religijnym osamotnieniu, niemocy nawiązania kontaktu z Bogiem i sztuczności relacji w ramach instytucji. Z drugiej zaś strony można zobaczyć w tym obrazie, świadectwo prywatnego objawienia i duchowej obecności. W końcu zaś można potraktować, cały ten religijny wymiar jedynie jako dekoracje i skupić się na prostej obyczajowej historii.

      Dla mnie kluczowe wydaje się pytanie o to, czy mamy prawo oceniać co jest cudem a co nie? Czy da się to zmierzyć, obiektywizować, czy może jest to zawsze indywidualne, nieuchwytne przeżycie? Ale to, że podążam właśnie tym tropem, bardziej chyba świadczy o mnie, niż o samym filmie.

      Polecam serdecznie. Skromny, intymny obraz, który może się okazać metafizycznym zwierciadłem.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „LOURDES ”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      aatrzy
      Czas publikacji:
      niedziela, 21 marca 2010 12:40
  • sobota, 20 marca 2010
  • piątek, 19 marca 2010
    • MÓWILI O NIM KING...

      Czytałem ostatnio „Rozmowy lampowe” Dunin-Wąsowicza i zaskoczony byłem jak często w tych wywiadach z muzykami i artystami przywoływany T Love i Muniek Staszczyk. Szczególnie w tych przeprowadzanych na przełomie lat 80./90. poprzedniego wieku. Wyłania się z tego obraz T Love jako niezwykle ważnego i opiniotwórczego zespołu, stojącego na jednej półce z Kultem, Dezerterem, Pidżamom Porno.

      Sam nie wiem, jak to jest. Ja ledwo co załapałem się na złoty okres T Love. Byłem za duży szczeniak by docenić Alternative, więc zespół kojarzy mi się zdecydowanie już z Warszawskim wcieleniem. I była to dla mnie jeden z tych kapeli, które chciały pogodzić punk-rokową duszę z nową sytuacją na rynku muzycznym. Która chciała być pop, w znaczeniu popularny. I miał na tym polu spore sukcesy. „Pocisk miłości”, „King”, „Prymityw” – to były całkiem zacne płyty.

       

      Ale potem zaczęło dziać się coś dziwnego, zespół zaczął wtapiać się w kolorową papkę, która go otaczała. I to nawet nie chodzi o to, że zaczął grać złą muzykę, lecz raczej byle jaką. Trafiały się pojedyncze niezłe single, ale kolejne albumu przestawały być interesujące jako całość. Dlatego T Love to dla mnie przykład zespołu który z gwiazdy Jarocinu, przemienił się w wypełniacza radiowych ramówek. Warsztat pozostał, ale duch gdzieś uleciał.

      A teraz Muniek nagrał solowy album i trochę się boję bliżej zaznajomić z tym materiałem.

      Wszystkich odważniejszych zapraszam zaś dziś na 20.00 do Klubu Teatr From Poland, gdzie wokalista T Love zagra koncert promujący ten nowy projekt.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      aatrzy
      Czas publikacji:
      piątek, 19 marca 2010 09:13
  • środa, 17 marca 2010
    • PRZESILENIE WIOSENNE

      Szukam inwestora, producenta filmowego, który pomoże mi zrealizować pewien projekt. Właśnie jestem w trakcie pisania scenariusza serialu telewizyjnego o Częstochowie. Będzie on w klimatach filmów Tarantino, komiksów Franka Millera i starych seriali grozy. Mam juz koncept na trzy odcinki:

      Epizod pierwszy – misternie zaplanowany napad na kwiaciarnie w godzinach dopołudniowych, gorąca strzelanina i brawurowa ucieczka tramwajem.

      Epizod drugi – 70 urodziny Chucka Norrisa, ostatni sprawiedliwy rusza na komendę główną policji, by przy pomocy siekiery i młotka przypomnieć skorumpowanym stróżom prawa na czym polega służba społeczna.

      Epizod trzeci – zaczyna się niewinnie od zwykłego wykładania praw patriarchatu na klatce schodowej. W pewnym momencie w „dyskusje” zakochanych wtrąca się sąsiad i od tego zaczyna się nakręcać spirala przemocy. Metalowe kije bejsbolowe, drewniane pałki nabijane gwoździami, trzy zdemolowane mieszkania ... a na koniec wielka awantura na komisariacie.

      To dopiero połowa marca, aż strach pomyśleć jakie inspiracje podsunie życie jeszcze w tym miesiącu.

      A tak już na serio, to wyjątkowo ciężką zimę mieliśmy w tym roku i niektórym to się na psyche odbiło. Albo to nie kwestia zimy...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      aatrzy
      Czas publikacji:
      środa, 17 marca 2010 09:55

Kanał informacyjny

szablonowe serca: MONSTFUR