CZĘSTO LOVE CHOWA

Wpisy

  • wtorek, 29 grudnia 2009
    • TRUDNA SZTUKA CHWALENIA

      Tradycja wiadomo ważna sprawa, dlatego nie będę się wyłamywał i przed końcem roku też zdobędę się na podsumowanie. A ponieważ narzekać jest łatwiej nić chwalić, spróbuje tym razem iść dłuższą drogą i skupić się na pozytywach. W końcu staram się pokochać to miasto, więc właściwie to mój obowiązek.

      Zatem obalamy mit, że w Częstochowie nic się nie dzieje, dzieląc jej życie kulturalne na kilka kategorii:

      COŚ DLA UCHA

      Trzeba przyznać, ze pod względem muzycznym mieliśmy urodzaj jakiego nie pamiętam od dawna. Różne gatunki, różne formy, naprawdę było w czym wybierać.

      Wydarzenie numer jeden to bezdyskusyjnie koncert Joshuy Bella w ramach VII Festiwal Wiolinistyczny im. Hubermana. Co tu dużo komentować. Szkoda, że tak rzadko gościmy muzyczne gwiazdy tej klasy w Częstochowie.

      Na wyróżnienie zasługują również: pierwszy prawdziwy festiwal muzyki popularnej w mieście czyli Reggae Day; jesienna koncertowa ofensywa Klubu Zero, która ożywiła całe miasto; i na koniec już zupełnie subiektywnie, dwa koncerty z wyjątkowo skromną widownią, ale za to z wysokim poziomem artystycznym, czyli NP i Bajzel.

      NA SCENIE

      Tutaj też nie było wątpliwości. Międzynarodowy Przegląd Przedstawień Istotnych „Przez Dotyk” sprostał wygórowanym oczekiwaniom. Sześć dni, kilkanaście przedstawień, artysci z kraju i zagranicy. Było to prawdziwe święto teatru w bardzo profesjonalnej oprawie. Najbardziej cieszy jednak to, że z roku na rok jest coraz lepiej. Aż miło wybiegać w przyszłość myślami.

      Wyróżnienie: bardzo miłe zaskoczenie to małe, niezależne przeglądy teatralne w naszym mieście. Zarówno Festiwal Teatrów Ogródkowych jak i Przegląd Monodramów zaskoczył mnie poziomem. Bije się w pierś, że "odkryłem" je dopiero w tym roku.

      SŁOWO PISANE

      Tutaj niestety znacznie skromniej. Pierwszego miejsca nie obsadzamy, ale za to mamy dwa bardzo mocne wyróżnienia: odświeżona formuła Turnieju Jednego Wiersza i Dni Książki. Imprezy nprzyzwoite ale bez błysku. Trzeba jednak zaznaczyć, ze bez nich właściwie Częstochowa stałaby się juz totalnie literacką pustynią.

      X MUZA

      Niestety podobnie ma się sprawa z filmem. Zabrakło naprawdę dużego wydarzenia, które można by specjalnie docenić. Za to na wyróżnienie zasługują: OKF za całokształt a w szczególności za przegląd kina rosyjskiego; Politechnika za reanimowanie Rumcajsa; oraz organizatorzy Future Shorts za wytrwałość i konsekwencję.

      SZTUKI PLASTYCZNE

      I wreszcie dochodzimy do najmilszego zaskoczenia mijającego roku. Nie spodziewałem się, że wystawa „Dom – droga istnienia” w ramach 7ego Triennale Sztuki Sacrum, okaże się taką estetyczną ucztą. Doskonale przemyślania, różnorodna, bogata w prace uznanych artystów. Bez sprzeczny numer jeden i wybaczyć można nawet początkowe problemy z nagłośnieniem tego wydarzenia.

      Wyróżnienie: wystawa Pabla Picassa. Tutaj piątka za ściągnięcie prac jednego z ojców sztuki współczesnej, za to zdecydowana pała za promocję.

      DEBIUT ROKU

      Specjalne wyróżnienie dla inicjatyw, które startowały w tym roku i którym wyjątkowo kibicuje.

      Free art Fest – za próbę ogarnięcia lokalnej kultury niezależnej. Mam nadzieje, że w przyszłych latach będzie to prawdziwy zapalnik działań artystycznych.

      Kino na trzepaku - za pasje, wrażliwość społeczną i prosty, ale za to jak genialny pomysł.

      Uczciwie muszę przyznać, że nie jest tak źle jak myślałem. Przy odrobinie wysiłku własnego, można było w Częstochowie obcować z kulturą na całkiem niezłym poziomie. Oczywiście mogło być też zdecydowanie lepiej, ale to temat na zupełnie inną notkę.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „TRUDNA SZTUKA CHWALENIA ”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      aatrzy
      Czas publikacji:
      wtorek, 29 grudnia 2009 13:01
  • poniedziałek, 28 grudnia 2009
    • NOWY LEPSZY KAC

      źródełko

      Sprawa jest obiecująca, ktoś wreszcie planuje zrobić coś z KAC’em. Co więcej jego pawilon wraz z okolicami, ma być scenerią działań artystycznych, do których zaproszeni zostali chłopaki z Monstfura.

      Przecierem oczy ze zdumienia, bo jak widać na zdjęciu, coś już zaczęło się dziać. Istnieje zatem spora szansa, że idea wyjdzie poza etap planowania.

      Jeśli się uda to ja chętnie wskaże jeszcze kilka potwornych obiektów w centrum miasta, do zamalowania.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      aatrzy
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 28 grudnia 2009 14:24
  • wtorek, 22 grudnia 2009
    • EMO NOTKA

      Miasto pogrąża się w świątecznym, zimowym śnie. I bardzo dobrze – ja też lubię pod koniec grudnia ukryć się w domu i wyciszyć. Nie jestem więc potencjalnym odbiorcom alternatywnych wigilii, pasterek, które organizują częstochowskie kluby.

      Zamiast tego będę sobie siedział w domu i rozmyślał. O blogu też. Bo wychodzi trochę inny niż planowałem. Miało być mocno osobiście i lekko surrealistycznie, a okazuje się mocno wyliczankowo-polecankowo. Często mam nieodparte wrażenie, ze potwornie nudzę, ale ze statystyk wynika, że ktoś tu jednak zagląda, czyli nie jest tak źle.

      Na początku trochę bałem się, że cała ta inicjatywa obrzydzi mi Częstochowę już totalnie, a tu wręcz odwrotnie. Zaczynam ją doceniać. Wstyd mi trochę, że tyle lat zakładałem a priori, że nic się tu nie dzieje i nie warto się nawet rozglądać. Dlatego właściwie rozumiem tą skromną frekwencję na dobrych koncertach, wystawach, przedstawieniach. Sam przecież niedawno też byłem zbyt zajęty narzekaniem by gdziekolwiek się pokazywać.

      Niby to wszystko banał, ale jaki powszechny.

      Dziś wygodnie mi w tych butach komentatora. Fajnie pomarudzić na agonie Konduktorowni, fanatyków, którzy chcą zalać Aleje betonem czy poziom życia studenckiego. Przyjmując przy tym pozę, że chodzi mi o coś więcej. I tak chyba faktycznie jest. Zaczynam mocniej osiadać w tym mieście, ukorzeniać się tu.

      Czasem tylko nachodzi mnie pytanie czy ta moja gonitwa za duchem Częstochowy ma sens. Czy ta próba uchwycenia esencji miasta, gdziekolwiek mnie prowadzi? Jako forma osobistej higieny psychicznej sprawdza się doskonale, ale czy jest coś więcej. W moim wieku wypadałoby juz właściwie wydorośleć. Nie ganiać za ideami, tylko twardo stąpać po ziemi. A tu jeszcze nieśmiało rodzi się myśl, że właściwie należałoby przejść od opisywania, do kreowania. Tylko nie bardzo wiadomo czego, jak i gdzie?

      Ech te rachunki sumienia na koniec roku. Mam nadzieję, że częstolovechowa, je przetrwa, bo trochę szkoda by było. Przynajmniej fajnej nazwy.

      W każdym razie Wesołych Świąt życzę i chwili wyciszenia dla każdego.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „EMO NOTKA ”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      aatrzy
      Czas publikacji:
      wtorek, 22 grudnia 2009 12:52
  • sobota, 19 grudnia 2009
    • JARMARK

      żródełko

      W niedziele ostatnia szansa żeby wybrać się na III Targi Bożonarodzeniowe w III Alej.

      Klimat cepeliano-jarmarczny, ale w końcu taka jest natura tego typu imprez.

      Dla mnie duży plus, że coś się przed świętami w Alejach dzieje.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      aatrzy
      Czas publikacji:
      sobota, 19 grudnia 2009 16:49
  • piątek, 18 grudnia 2009
  • czwartek, 17 grudnia 2009
    • POKOLENIE GTFP

      żródełko

      Gdybym miał wskazać w Częstochowie klub który najwięcej inwestuje w lokalną scenę muzyczną, bez chwili wahania powiedziałbym Galeria Teatr From Poland. Chyba najłatwiej wkręcić się tu jako suport, zorganizować koncert, wziąć udział w lokalnym przeglądzie. Przynajmniej tak to wygląda z boku, porównując programy różnych klubów. Przy tym GTFP otwarta jest na różne stylistyki i gatunki.

      Dzięki takiej strategii GTFP dochowała się już sporej grupy wychowanków, czyli zespołów które tu zaliczyły debiut na żywo. I właśnie dziś zaczyna się GTFP ich przegląd DEBIUTY FROM POLAND’09. Inicjatywa tym ciekawsza, ze ma formę konkursową, gdzie do zgarnięcia są nagrody rzeczowe i pieniężne o wartości ponad 1500 zł.

      Zagrają:

      17.12.09 czwartek, godz. 19.00, wstęp 6 zł

      19.00- The Beers - punk rock, streetpunk

      0k. 19.40 - The Nobodies –rock

      0k.20.20 – Ponownie – rock

      0k.20.50 - Clitoris – funk

      0k.21.30 - "W.C.R - Wyczerpy" - hip-hop, rap

      18.12.09 piątek, godz. 19.00, wstęp 6 zł

      19.00 - PCTV - indie

      Ok. 19.40- The Potters - indie/rock alternatywny

      Ok. 20.20 - Narcoleptic - rock alternatywny /eksperymentalny

      Ok.21.00 - Blindmind - rock

      Ok. 21.40 - Daniu - hip-hop, rap

      Ok.22.20 - Dede - hip-hop, rap

      19.12.09 sobota, godz. 19.00, wstęp 6 zł

      19.00 - Guader Nouster – hard/rock/punk

      Ok. 19.40- Sugerowana Cena Detaliczna - punkrock

      Ok. 20.20 - Karate No Mery – punk rock

      Ok. 21.00 –Chaos Engine Research – rock/metal

      Ok.21.40 - Roboty Drogowe - rock, hardcore blues, hendrix rock

      Ok. 22.20 – SBS - hip-hop rap

      0k.23.00– rozdanie nagród

      Trzeba docenić pomysł. Tego typu imprezy to woda na młyn dla lokalnej sceny muzycznej i choćby dlatego warto się pojawić. Wesprzeć zacną inicjatywę i przy okazji przekonać się jak w mieście wygląda muzykowanie.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „POKOLENIE GTFP”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      aatrzy
      Czas publikacji:
      czwartek, 17 grudnia 2009 12:48
  • środa, 16 grudnia 2009
    • DALEJ W BRAMIE ...

      Ostatnio adres NMP 32 świeci coraz jaśniej na kulturalnej mapie Częstochowy. O Cafe Belg już pisałem, ale warto zauważyć, że od kilku miesięcy w tej samej bramie funkcjonuje klubokawiarnia Duquesa. Lokal na tyle podobny do herbaciarni, że klientela obu nieustannie się miesza i tasuje, a przy tym na tyle różny, że ma swój niepowtarzalny charakter i atmosferę.

      Czym zatem ujmuje mnie Duquesa?

      Po pierwsze jest to kolejny lokal bez papierosa. Co jest o tyle istotniejsze, że można też tu coś przekąsić (ciastka, sałatki, bagietki, tortille). Dzięki temu ma u mnie na starcie +10 do oceny końcowej. Bo o ile dym papierochów przy piwie jestem w stanie jeszcze znieść, to przy posiłkach irytuje mnie potwornie.

      Na szczęście okazuje się, że grono osób niepalących (lub gotowych wyjść na papierosa na zewnątrz) nie jest wcale takie małe i warto również o nich zadbać. Belg, Duquesa nie narzekają na brak klientów, a niedawno ruszyła kolejna knajpa wolna od dymu (Montmartre).

      Plus również za wrażenia estetyczne. Widać, że ktoś w Duquescie sporo napracował się nad wnętrzem. Drewniana podłoga, odsłonięte wapienno-ceglane ściany, sufitowe sztukaterie, kryształowe żyrandole. Wszystko harmonijnie ze sobą współgra. Przytulnie jest. Miejsca akurat tyle, żeby było kameralnie, ale nie za ciasno.

      Gdybym tylko mógł pozrywać te plakaty art deco, które pasują do całości jak pięść do nosa.

      Przede wszystkim jednak docenić trzeba ambicje Duquesy, by stała się miejscem z artystyczną aurom. Wystawy, kameralne koncerty (Qba szacun za jesturdej ;)) odbywają się tu z godną pochwały regularnością. Oczywiście głównie siłami lokalnych twórców, lecz nie tylko. Na przykład w najbliższą niedzielę można będzie posłuchać Kid Brown - młody, kobiecy jazz&soul. Chyba warto.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „DALEJ W BRAMIE ... ”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      aatrzy
      Czas publikacji:
      środa, 16 grudnia 2009 12:43
  • wtorek, 15 grudnia 2009
  • poniedziałek, 14 grudnia 2009
    • WIELKI ODLOT MŁODYCH

      Ze sporym zainteresowaniem śledzę dyskusję na łamach lokalnej GazWyb dotyczą zjawiska uciekania młodych z miasta. Wypowiadali się już naukowcy, sami zainteresowani, internauci, sporo internautów. Okazuje się, że lektura komentarzy pod kolejnymi artykułami zdecydowanie poszerza obraz tej dyskusji. Pokazuje tą mega-krytyczną i maga-roszczeniową twarz częstochowskiego społeczeństwa. Dyskusja tez przenosi się dalej.

      I właściwie chyba nie ma już szczególnie co dodawać. Wielki Odlot Młodych jest faktem i jest zjawiskiem bezwzględnie szkodzącym miastu. Jest przy tym, w pewnym stopniu, zjawiskiem naturalnym. Częstochowa nie jest bardzo dużym miastem i zawsze będzie miała swoje ograniczenia. Kraków, Wrocław, Warszawa to zupełnie inna liga i naiwnością jest wierzyć, że możemy konkurować z nimi na równych prawach.

      Racje mają również ci, którzy wytykają, że młodzi narzekają na Częstochowę, a nic nie zrobią, żeby ją zmienić. Nawet takie proste działania jak pojawianie się na koncertach, przedstawieniach, kulturalnych akcjach- nie funkcjonują u nas właściwie. Dlaczego? Przecież z badań jasno wynika, że jako jedną z większych wad miasta wskazujemy skromna ofertę kulturalną. Dlaczego w takim razie, tłumnie nie zjawiamy się na tych nielicznych wyjątkach od reguły. Z pewnością za mało, ale jednak są w mieście dobre koncerty, wystawy, przedstawienia, seanse itp. Dlaczego nie ma na ich ogromnych tłumów częstochowian złaknionych dobrej kultury i rozrywki. Czy tak trudno zrozumieć, że popyt rodzi podaż?

      Z drugiej strony zaś, uczestnicy dyskusji słusznie punktują instytucję miejskie, uczelniane, kulturowe, za brak inicjatywy. Za brak próby walki o tych młodych i ignorowanie całego zjawiska. I tu moim zdaniem dochodzimy do meritum.

      Można oskarżyć GazWyb, że zajęła się wydumanym problemem. Że to są przecież oczywistości, że powtarza się oklepane argumenty i powszechnie znane diagnozy. Taka debata do nikąd nie prowadzi, bo nie zaoferuje systemowych rozwiązań. W tym rzecz jednak, że niby od lat zdajemy sobie z tego Wielkiego Odlotu Młodych sprawę, znamy przyczyny i objawy. Jednak udajemy, że tego problemu nie ma, bo nie wiemy jak go rozwiązać. Urząd Miasta nie organizuje konferencji, warsztatów, projektów jak przełamać ten problem. Politycy nie biją na alarm. Uczelnie nie próbują się z nikim ścigać. Jesteśmy z tym zjawiskiem pogodzeni i bezradni wobec niego. A taki punkt wyjścia stawia nas od razu w przegranej sytuacji.

      Dlatego cieszę się, że GazWyb ruszyła to zagadnienie. Bo zawsze na początku drogi, trzeba problem głośno wyartykułować i opisać. Nawet mówiąc oczywistości. Bo może gdy problem zaistnieje w przestrzeni medialnej, nie tak łatwo będzie go spychać na drugi plan. I gdzieś komuś otworzą się klapki w głowie. I powoli, w skali makro i mikro, zacznie zastanawiać się jak ten Wielki Odlot Młodych ograniczyć. Zapewne to bardzo długotrwały i skomplikowany proces, ale fajnie byłoby go wreszcie zacząć.

      źródełko

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „WIELKI ODLOT MŁODYCH ”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      aatrzy
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 14 grudnia 2009 12:26
  • piątek, 11 grudnia 2009
    • CHATKA PUCHATKA

      To bezsprzecznie jedno z bardziej znienawidzonych budynków w Częstochowie. „Dom Handlowy Puchatek” powstał w latach 70. jako część projektu unowocześniania i upiększania Starówki, rozbijając zupełnie architektoniczną kompozycję tego miejsca. Co istotniejsze jest on po prostu potwornie brzydki, nawet jak na standardy socrealizmu. Gdy dodamy do tego pstrokate, ordynarne szyldy, mamy krajobraz małomiasteczkowy. Byle jaka jest też oferta tego miejsca. Salon bingo, drogeria, sklep spożywczy, słaba księgarnia - nawet w najmniejszym stopniu nie uzasadniają egzystencji tego potworka.

      A przecież ta okolica ma ogromny potencjał, jest integralną częścią historii miasta. Ostatnie prace archeologiczne pokazują, że jest ważniejsza niż nam się zdawało. Gdyby inaczej się to wszystko potoczyło zapewne tu byłby zalążek, tak utęsknionej przez częstochowian, Starówki. Dlatego też Puchatek jest trochę symbolem, tego CZEGOŚ co stoi na przeszkodzie, by Częstochowa była lepsza. Trudno przewidzieć co z nim dalej będzie. Najprawdopodobniej jeszcze przez dziesięciolecia będzie straszył w niezmienionej formie. Ma on kilku właścicieli i jak zawsze w takich sytuacjach trudno oczekiwać, że dogadają się oni między sobą i sfinansują jakąś porządną przebudowę. Bo o zburzeniu Puchatka nie można już chyba nawet marzyć. Przegapiliśmy chyba ten moment na początku lat 90. gdy wolnościowy optymizm burzył tego typu pomniki komunizmu. Komuś zabrakło w mieście odwagi. Lepiej było udawać, że go nie ma. I jakby nigdy nic, w bezpośrednim sąsiedztwie jego zapleczy i śmietników remontować stary rynek. Kostka brukowa, eleganckie ławeczki, tylko jakoś mieszkańcy miasta nie chcieli się bawić w grę.

      Od pewnego czasu słychać, że Urząd Miasta planuje przed Puchatkiem wybudować szalet miejski z nadbudową. Owa nadbudowa, ma Puchatka zasłonić. Brzmi to przerażająco. Próbuje wyobrazić sobie, nadbudowę szaletu, która zasłoni dom handlowy – ale moja wyobraźnia mówi pass. Gdyby jednak taka inicjatywa doszła do skutku proponuję nowy szalet nazwać Prosiaczkiem.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „CHATKA PUCHATKA ”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      aatrzy
      Czas publikacji:
      piątek, 11 grudnia 2009 13:58

Kanał informacyjny

szablonowe serca: MONSTFUR