CZĘSTO LOVE CHOWA

Wpis

poniedziałek, 10 marca 2014

TRIBUTE TO OKF

Jutro częstochowski OKF kończy 25 lat. Taka historia! Jubileusz radosny i ważny. Od dawna na lewo i prawo opowiadam, że nie wyobrażam sobie tego miasta, bez tego kina – zatem jako prawdziwy fanboy z okazji jubileuszu postanowiłem wysmażyć notkę.

OKF szykuje na święto różne tam drobne smakołyki. Jutro przy kasie mają bonusy wszyscy urodzeni tego samego dnia, czyli 11 marca. W sobotę czeka nas pokaz pakietu 5 filmów za 25 złotych. Podobno takich przyjemności wciągu roku ma być jeszcze więcej. Przede wszystkim jednak OKF zbiera wspomnienia. Do 31 sierpnia, każdy widz będzie mógł nadesłać trochę ciepłych słów, sentymentalnych anegdotek i takich tam. Wspomnienia wylądują TU, a wśród uczestników zabawy rozlosowane zostaną karnety.

Miło się te wspomnienia czyta. Sławek pięknie napisał. Ja tak ładnie nie potrafię, dlatego nie będę się oficjalnie wyrywał, ale nieoficjalnie na blogu sobie nie odmówię.

Nie pamiętam swojego pierwszego filmu w OKF... Pamiętam za to wizytę, która odmieniła moje postrzeganie tego miejsca, moje myślenie o kinie w ogóle. Od tamtego momentu sztuka filmowa stała się zdecydowanie czymś więcej niż tylko rozrywką. To była końcówka lat 90., dokładnej daty nie pamiętam, ale chodziłem jeszcze do liceum. Któryś kumpel namówił mnie na przegląd filmów Davida Lyncha. Pamiętam, że karnet zrobił porządną dziurę w moim młodzieńczym budżecie. Jednak zdecydowanie było warto. Pierwsza była „Głowa do wycierania” - mam teorię, ze to właśnie ten obraz zwichrował moją osobowość. Podczas seansu gapiłem się w ekran jak zaczarowany, za to wyszedłem z kina zły i zniesmaczony. Pytałem się: co to było? Po co to było? Ale debiut Lyncha nie dawał mi spokoju. Męczył i siedział z tyłu głowy. Tak że kilka dni później jak już przegląd się skończył, byłem już wielkim fanem tego obrazu. A to był dopiero początek: „Człowiek Słoń”, „Diuna” (zdaje się w tej dłuuugasnej wersji), „Blue Velvet”, „Dzikość Serca”, „Twin Peaks. Ogniu krocz za mną”. Bardzo skondensowana dawka, dość wymagającego kina. Czy była już tam wtedy w zestawie „Zagubiona Autostrada”? Chyba tak, ale do końca nie pamiętam.

Filmy były puszczane w pakietach po dwa, a to nie są krótkie filmy i była to jeszcze w OKFie epoka starych niewygodnych foteli. Z sali wychodziło się zarówno obolałym fizycznie jak i psychicznie. Ale za to wychodziło się w pełni szczęśliwym. To wtedy nauczyłem się, że w kinie ważna jest atmosfera, skupienie i twórczy odbiór. To w OKFie przekonałem się, że filmy powinny pytać, męczyć, ranić, nie dawać spokoju! Powinny być zdecydowanie czymś więcej, niż tylko miłym tłem do konsumowania popcornu i coli. Jest okazja więc oficjalnie chciałem OKFowi podziękować za tamten przegląd i ważną lekcję jak należy odbierać Kulturę. OKFie trwaj wiecznie!

Od Lyncha się zaczęło i potem już wpadłem w sidła. OKF stał się kierunkowskazem, co warto oglądać, czego warto spróbować. Tak jest do dzisiaj. Jestem częstochowianinem, ukształtował mnie OKF – myślę, że wiele osób podpisałoby się pod takim hasłem. Ja się podpisuję!

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
aatrzy
Czas publikacji:
poniedziałek, 10 marca 2014 11:29

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • Gość lapsus napisał(a) z *.play-internet.pl komentarz datowany na 2014/03/13 10:43:59:

    Dzięki za dobre słowo, ale trochę nie wiem, czemu nie chcesz dołożyć swego wspomnienia do wspólnej puli; jak nie chcesz karnetu , to ja od Ciebie wezmę, Adam ;) Lynch to takie dobre rozrywkowe kino, też lubię ;)

  • Gość CZESTOJURA napisał(a) z *.96.237.137.tvksmp.pl komentarz datowany na 2014/04/07 23:44:39:

    czestojura.blogspot.com is dead, viva czestojura.pl
    pozdrawiam :)

Dodaj komentarz

Kanał informacyjny

szablonowe serca: MONSTFUR