|
Blog > Komentarze do wpisu
GOLGOTA JASNOGÓRSKADo tej pory rzadko wspominałem tutaj o Jasnej Górze. Miejscu, które przecież do głębi wrośnięte jest w to miasto i właściwie jest jego symbolem na świecie. Unikałem tego tematu trochę z p Jest jedno takie miejsce na Jasnej Górze, które bez względnie uwielbiam. Same mnie tam nogi niosą, gdy już u paulinów się pojawię. Mam tu na myśli „Golgotę Jasnogórską” Jerzego Dudy Gracza. Ta malarska droga krzyżowa niezwykłego artysty, wyeksponowana jest na górnej kondygnacji wejściowej części kaplicy Matki Bożej. Czyli trochę na uboczu, ale też w bezpośredniej bliskości serca klasztoru. Ma to swoje znaczenie, bo dzięki temu nie jest to miejsce nazbyt zatłoczone, ale słychać też tam wyraźnie puls religijno-pielgrzymkowego życia. Mam mocno osobisty stosunek do tych obrazów. Jasna Góra kojarzy mi się ze sztuką klasyczną, przejrzystą, przewidywalną – a tu mamy osiemnaście dzieł współczesnego malarstwa, które wychodzi daleko poza to, co oferuje na co dzień „estetyczny przemysł religijny” w parafialnych kościołach. Nie wstydzi się być świadomie jarmarczne, prowincjonalne, przerysowane. Na tych obrazach dzieje się za dużo, jest za tłoczno. Zapełniają je charakterystyczne dudo-graczowe postacie: smutne, brzydkie, komiczne. Przeglądam się tam trochę jak w lustrze, a za plecami widzę patetyczną, głośną, polską religijność. Ale jest tam coś niesamowicie optymistycznego. Obietnica czegoś więcej. Pod fasadą teatralnej rytualności, nachalnego symbolizmu widać metafizykę. Tajemnice. To malarstwo jakoś gra na mojej wrażliwości religijnej i estetycznej. Lubie tam przychodzić i zanurzać się po prostu we własne myśli. To miejsce temu sprzyja poniedziałek, 08 lutego 2010, aatrzy
|
|